Będę grał w grę

Będę grał w grę

Witajcie,

dzisiaj bardzo subiektywnie o wykorzystaniu gier i ich mechanizmów na lekcjach matematyki. Gotowi? Zaczynamy!

Nie ukrywam, że ten rok szkolny był dla mnie wyjątkowy pod wieloma względami. Zainspirowana kursem neurodydaktyki wprowadzałam zmiany w organizacji zajęć i podejściu wychowawczym. Nie udałoby mi się to, gdybym nie trafiła na właściwych ludzi. Chciałabym w tym miejscu podziękować wszystkim tym, którzy przez ten rok mnie wspierali. Dziękuję. 🙂

Wróćmy do tematu. Dlaczego gry na lekcji? Przecież gry to zabawa a nie PRAWDZIWA nauka. Otóż – nie do końca.

Większość z nas wie, że motywowanie może zachodzić na dwa sposoby: jesteśmy motywowani zewnętrznie (czyli tzw. kij i marchewka) oraz motywujemy się wewnętrznie. W przypadku uczenia się z motywacją zewnętrzną mamy do czynienia. gdy chcemy dostać najwyższą możliwą ocenę lub uniknąć najniższej. Natomiast głębokie uczenie się zachodzi przy motywacji wewnętrznej. Każdy z nas prawdopodobnie spotkał dziecko, które było specjalistą w dziedzinie dinozaurów lub dorosłego, który zna każdy szczegół jego ulubionego serialu na pamięć. Gry dydaktyczne pozwalają wzmacniać motywację wewnętrzną u uczniów. A stąd już o krok od skutecznego uczenia się. Pozwolę sobie przytoczyć piękne słowa zasłyszane na wspomnianym wcześniej kursie

Emocje są markerami pamięci.

Gry można podzielić na wiele różnych typów. Dobrze dostosowana gra dydaktyczna, czyli będąca dla ucznia wyzwaniem, wspiera:

  • rozwój twórczego podchodzenia do problemów – szukania różnych rozwiązań,
  • rozwój umiejętności klasyfikowania,
  • rozwój umiejętności argumentowania,
  • rozwój umiejętności analizy i syntezy

oraz dodatkowo uczy dokładności, cierpliwości i wytrwałości. Nie będę tutaj omawiać różnych typów gier. Skupię się na tym, co wykorzystuję sama lub zamierzam w przyszłości wykorzystać. Zainteresowanych tematem zachęcam do obejrzenia filmu i przeczytania artykułu. Przechodząc do meritum…

Pierwszą z gier dydaktycznych, którą odważyłam się użyć podczas lekcji było domino dotyczące zamiany ułamków na procenty. Stworzenie takiego domino kosztowało mnie wówczas dużo pracy. Zależało mi na zaletach estetycznych i merytorycznych. Potem kolejne domina i trimina powstawały już z mniejszym bólem. Trimino to na dzień dzisiejszy moja ulubiona gra dydaktyczna, gdyż oprócz kształtowania umiejętności obliczeniowych (tak jak w przypadku logarytmów), rozwija umiejętność strategicznego myślenia.

Równie ciekawą grą rozwijającą podobne umiejętności (ale na innym poziomie edukacyjnym) jest MATHJONG.

Warto zainteresować się także grami karcianymi w różnych postaciach. Miałam okazję (wyjątkowo nie w szkole) wykorzystać karty z serii „Kieszonkowiec matematyczny” do treningu umiejętności klasyfikowania – spośród kart wybierałyśmy te, które oznaczają ten sam ułamek. Podczas gry ćwiczyłyśmy tak naprawdę skracanie i rozszerzanie ułamków.

W tym roku często (w szczególności u moich wychowanków) sięgałam po quizy online np. czy jestem funkcją? Uczniowie podkreślają, że quizy tego typu pozwalają im lepiej usystematyzować swoją wiedzę i co mnie niesamowicie zaskoczyło – wyciągają wnioski z popełnionych przez siebie błędów i ich potem już nie popełniają. Podczas przeprowadzania quizu tworzy się atmosfera dyskusji – uczniowie rozważają, która odpowiedź jest poprawna i dlaczego. Przyznam się, że czasami w quizach były błędy, których nie zauważyłam tworząc je np. o 23 dnia poprzedniego. To fantastyczne uczucie, gdy uczniowie czują się na tyle pewnie w danym zagadnieniu, aby argumentować, dlaczego odpowiedź w quizie powinna być inna. Inną ciekawą platformą do tworzenia quizów online jest quizziz (punkty przecięcia prostej i paraboli). O learningapps nie muszę chyba już wspominać…

Odwróćmy rolę, czyli uczniowie tworzą grę…

Czas na trochę szczerości. Pomysł na tworzenie gry przez uczniów powstał trochę z mojego lenistwa. Lecz, aby trochę się usprawiedliwić, dodam jednak, że takie twórcze aktywności są potrzebne młodym umysłom. Cytując ponownie

Zabawa jest najbardziej wartościowym sposobem uczenia się.

A wszystko za sprawą Dnia bobrów. Natrafienie w sieci na tą uroczą grę zachęciło mnie do stworzenia własnej. Zabrakło mi jednak kreatywności i siły, więc postanowiłam pozwolić uczniom na lekcji uwolnić swój twórczy potencjał – akurat w tym czasie kończyliśmy dział GRANIASTOSŁUPY. Obawiałam się trochę reakcji moich uczniów. Są już przyzwyczajeni do różnych dziwnych pomysłów, lecz ten był wyjątkowy. Po wyjaśnieniu uczniom, co mniej więcej mam na myśli, przystąpili z zapałem do pracy. Oto efekty:

Wymyślanie pytań do gry zmuszało uczniów do głębszego zrozumienia pojęć. Po przeczytaniu pytań byłam pod ogromnym wrażeniem, jakie niuanse matematyczne uczniowie są w stanie wychwycić.  Każda grupa do pytań podała również odpowiedzi.

Chciałabym podkreślić, że gry to nie jest recepta na wszystkie problemy. Pozwalają jednak na tworzenie dobrego środowiska edukacyjnego, co w następstwie przekłada się na lepiej ustrukturyzowaną wiedzę. W nadchodzącym roku szkolnym chciałabym wprowadzić elementy gamifikacji .

 

Gorąco pozdrawiam,

Magda

PS1. Po wystawieniu ocen byliśmy już zmęczeni, więc pojawiły się takie gry jak tangram. 🙂

PS2. Zachęcam do przeczytania publikacji.

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *